piątek, 31 sierpnia 2012

4


Szarpie się. Wierci i krzyczy nienawistne przekleństwa, kopiąc na oślep nogami. Jego oczy zdobi gniew i furia, ale przede wszystkim, maluje się w nich strach. Nawet nie tyle strach co przerażenie i panika. Sam nie jest chudzielcem ale w porównaniu z tymi dwoma, którzy otaczają go swoimi wielkimi cielskami ze wszystkich stron, wydaje się być marnym chudym chłopcem. Czarne jak smoła, krótkie włosy są mokre od potu.
Nie krzyczy z bólu, jak na razie nic złego mu się nie dzieje. Wrzeszczy, bo jest zniewolony. Brutalnie przytrzymywany przez ogromną siłę, z którą nie ma szans wygrać. Jednak najgorsze jest uczucie, że zasłużył, że mu się należy. Jednak jego charakter nie pozwala mu pogodzić się z tym faktem.
O głowę obija mu się tekst piosenki. Teraz dopiero rozumie ich znaczenie. W końcu, milknie. Ręce zaciskające się wokół jego ramion, rozluźniają uścisk, sprawiając, że na chwilę powraca poczucie ulgi.
Jednak nie na długo. Pchnięty mocno w przód, pada przed siebie, raniąc sobie dłonie ostrymi kamieniami. Milczy. Patrzy w górę. Widzi, go widzi jego twarz. Jak uśmiecha się złowieszczo z satysfakcją, czując już to, co nieuniknione, co ma się stać lada moment.

G – Gromadzisz go w sobie i spijasz
Patrzy na niego kamiennym wzrokiem. Z tej perspektywy raczkującego dziecka wydaje się wiele większy niż jest w rzeczywistości. Poważna mina, za duże ubrania sprawiają, że wygląda jak KTOŚ, próbuje z całej siły ukryć to, że jest mimo wszystko NIKIM. Tak w każdym razie myśli on. Czarnowłosy, który nie ma teraz imienia. Jest ono zupełnie zbędne, w końcu zaraz odbiorą mu wszystko co ma. Wszystko, czym teraz dysponuje  - honor.
N – Niszczy, pali, mosty zabija
Czuje, że już nigdy nie spojrzy na niego normalnie. Nie ważne, co by się teraz zdarzyło. Zawsze już będzie patrzył na niego inaczej. Nawet, jeśli oskubie go z resztek dumy, która jest dla niego wartością w życiu najważniejszą.
Kiedy tak patrzy na swojego prześladowcę z dołu i myśli, co zamierza z nim zrobić, ogarnia go rozbawienie. Czemu właściwie nikt się nie śmieje? Przecież musi wyglądać tak komicznie na czworaka, wygląda pewnie jak pijany i bezdomny.
I - Instynktownie budzi fobię
Włoży mi głowę do rynny? Przesunie moją twarzą po kamiennej ścianie? Dostanę kilka strzałów w krocze? Myśli sprawiają, że łzy napływają mu do oczu. Boi się. Trzęsie się ze strachu, brodząc po kolana w jeziorze niezrozumienia. Jego mózg przestał już normalnie pracować. Teraz ma ochotę uciekać. Nie zachowuje się już jak mężczyzna,  raczej jak skrzywdzony przedszkolak.
Osłania odruchowo ramionami głowę. Nie może stracić przytomności. Wtedy będzie po nim. Pożrą go, zabiorą wszystko, co ma.
E – Elementarne w walce z Wrogiem
-
Wstawaj! – krzyczy umięśniony, ale niższy blondyn a on bez namysłu wykonuje polecenie. Stoją teraz na jednym poziomie. Mimo, że prześladowany jest nieco wyższy od prześladowcy, wyraźnie nad nim góruje. Z szyją wyciągniętą w jego stronę, dumnie wypiętą piersią i związanymi na niej rękoma. – Wiesz, za co? – pyta blondyn, stając na palcach, żeby móc spojrzeć na prześladowanego z góry. Tamten tylko kiwa głową, już dawno pozbawiony umiejętności mówienia. Pochyla głowę, czekając na pierwszy cios.
Ten jednak nie pada. Blondyn wyjaśnia, że czekają na jeszcze kogoś. Ale czarnowłosy wolałby nie czekać. Wolałby mieć to wszystko za sobą.
W – Lecz Wróg jest w Tobie i nim płoniesz
Do dwóch trzymających go wcześniej dochodzi jeszcze jeden, znacznie mniejszy, ale czarnowłosy już na niego nie patrzy.
Otrzymuje pierwszy cios. W brzuch, zwija się z bólu, bo nie był na to przygotowany. Zaraz potem podnosi rozeźlone oczy i patrzy wprost na niego.
Pod wpływem kolejnego ciosu, pada na ziemię.
Nagle, coś się zmienia. Coś, co sprawia, że stojący za nim mężczyźni rozsuwają się. Przez chwilę panuje cisza. Blondyn porozumiewawczo spogląda na tego niższego, tego, który przed chwilą doszedł.
W końcu zza mężczyzn wypada dziewczyna. Niziutka, krępa, dość chuda. Na oko zupełnie nie groźna. Jednak urok jej twarzy przyćmiewał on. GNIEW. Leżący na ziemi czarnowłosy odsunął jej się z drogi, kiedy ta szła w stronę blondyna. Nie rzuca się na niego z malutkimi piąstkami, tylko staje naprzeciw, zasłaniając czarnowłosego swoim małym, ale wojowniczym ciałem.
 - Co Ty robisz!? – pyta tamten, próbując odsunąć dziewczynę z drogi. Jednak ta, mimo, że jeden ruch jego ręki wystarczyłby na zbicie jej z nóg, nie daje się i twardo stoi w miejscu.
 - Zostaw go – niemal syczy przez zaciśnięte zęby ona. Długie włosy powiewają na wietrze, przymknięte przez złość oczy wpatrują się w zaskoczone i zbite z tropu oczy blondyna, który, jak przewidywał czarnowłosy nie dał się wyprowadzić z równowagi jakiejś małolacie.
Smarkata jednak również nie zamierza ustępować. – Nie dotkniesz go – mówi z uporem, jednak wyraźnie też się bała. Jej głos drżał, źrenice w szeroko otwartych oczach były rozszerzone do granic możliwości. Oparta na palcach noga trzęsie się jak galaretka. Ale była odważna. Wie co jej grozi a jednak chce obronić tego chłopaka.
 - Co ci do tego?  - warczy blondyn, tym razem skutecznie odpychając ją na bok. Ona przez chwilę stoi zszokowana. Nie długą chwilę bo już mgnienie oka później znów znajduje się przy prześladowcy i odpycha wątłymi ramionami barki blondyna. Tamten zatacza się lekko. Oczy jego zwężają się ze złości, rusza na dziewczynę z zaciśniętą pięścią. Mała jednak w odpowiednim momencie robi krok w tył, przez co blondyn o mało nie upada na ziemię.
Na chwilę znów zapada. Niezmącona niczym. Wszyscy stoją w oczekującym bezruchu, wpatrując się to w blondyna, to w dziewczynę. Wspomniany wyżej mocno zgarbiony stoi w sporej odległości od dziewczyny, dysząc ciężko i wpatrując się w nią nienawistnie. Znów się na nią rozpędza. Tym razem jednak to czarnowłosy wstaje i, kładąc mu rękę na ramieniu mówi spokojnym głosem – Ona ci nie zawiniła – brutalnie odtrącony przez blondyna wraca na swoje miejsce.
 - Czego chcesz? – pyta niechętnie blondyn dziewczyny – O co Ci chodzi? Znasz ją? – to pytanie skierowane jest do czarnowłosego. Tamten milczy dłuższą chwilę, wpatrując się w dziewczynę. W końcu w odpowiedzi kiwa głową.
 - Zostaw go – powtarza uparcie blondynka, szarpiąc prześladowcę za oba rękawy bluzy na ramionach. Jej głos przez wzbierającą weń adrenalinę nagle przestał drżeć. Choć wyglądała tak komicznie, Gniew zupełnie nie pasował do jej kruchej osoby. Złe rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom...
 - Daj spokój – o dziwo był to głos czarnowłosego, gdzieś z dołu. Dziewczyna prawie nie zareagowała na jego słowa. O jej poirytowaniu zaświadczyło jedynie złe spojrzenie rzucone przez ramię. Szybko wróciła spojrzeniem do blondyna, żeby nie dać się zaskoczyć.
Z tyłu, za prześladowanym słychać było jakieś szemranie. Ktoś się z kimś szarpał, ale były to odgłosy tak przytłumione przez dźwięk dudniącej w uszach krwi, że wydawały się zbyt odległe, żeby zwrócić na nie uwagę.
 - Posłuchaj go. Nic tym nie wskórasz. Jeszcze narobisz sobie kłopotów – zamiast gwałtownego uporu w głosie chłopaka słychać było nutę niemal błagalną. No a przynajmniej słychać było w nim prośbę, co i tak nie pasowało do zaistniałej sytuacji.
Leżący na ziemi czuł się jeszcze bardziej zażenowany, niż gdyby był już bity… broni go dziewczyna. Młodsza, w dodatku prawie nieznajoma! Ale jak to dobrze o niej świadczy…
Blondyn jeszcze raz zamachuje się na dziewczynę, tym razem bardziej celnie. Jego zaciśnięta pięść pędzi w powietrzu wprost na twarz małej. Jednak na jej szczęście, udaje się zrobić kolejny unik. Jego pięść mimo to trąca w powietrzu jej ucho.
W tym momencie owe coś, które wcześniej szamotało się za rosłymi mężczyznami. Pomiędzy blondyna a dziewczynę wpada chłopak. Niewysoki, ciemnowłosy, niczym się z pozoru nie wyróżniający.
 - Podnosić rękę na kobietę?

2 komentarze:

  1. Genialne ! ... Chcoiaż z początku ciężko mi się było połapać o co chodzi.
    Tak w sumie proste opowiadanie pzrekazuje sporo życiowych prawd a wąłściwie może prawd o ludzkim zachowaniu ? Nie no na serio nie umiem pisać komentarzy bo nie wiem czy dobzre ubieram mysli w słowa ...
    Tak czy inaczej ... Więcej takich proszę :)
    ~Midziak

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki wielkie :) nawet nie wiesz, jakie to dla mnie ważne, że to, co robię podoba się KOMUKOLWIEK... świetnie motywuje do dalszego pisania.

    OdpowiedzUsuń